TOP FOR DOG

Czym zabezpieczyć psa przed kleszczami?

Już od zeszłego sezonu, zastanawiałam się nad dodatkową ochroną przed kleszczami, głównie dla Cukierka. Każdy z moich trzech psów jest zabezpieczony i nie wyobrażam sobie innej możliwości. Afera i Macio mają obroże przeciwko kleszczom, i te obroże akurat w ich przypadku zdają egzamin. Wiem, że na ten temat zdania są podzielone. Problem zawsze jest właśnie z Cukierkiem. Niestety dotychczasowe obroże przeciwko kleszczom bardzo go uczuliły. Pozostało mi wspierać się kroplami, szybko jednak okazało się, że i ten sposób jest niewystarczający, bo Cukier złapał kleszcza. 

Nagle okazało się, że jest olejek firmy Positivecare zgłoszony do Top For Dog, czyli spełnienie moich marzeń. Odrazu się zgłosiłam, bo przecież tego właśnie szukałam. Preparat ten jest w 100% naturalną mieszanką olejków eterycznych bezpiecznych dla psów, które działają odstraszająco na kleszcze, komary oraz inne owady. Przyjazny dla ludzi, nawet dzieci. Jego zapach to kwestia sporna, ja juz się przyzwyczaiłam i nawet polubiłam ten nieco cytrusowo-octowy, choć bardzo intensywny zapach, mój mąż zdecydowanie nie 😉 

Nie wyobrażam sobie przestać spacerować i na cały sezon zamknąć się w domu w obawie przed kleszczami. Mieszkam nad samym morzem i muszę minimum raz w tygodniu podpisać tam listę haha. Do morza prowadzi sosnowy las, a to z kolei miłość mojego męża, więc spacery tam są obowiązkowe. Nie potrafiłabym z nich zrezygnować. Jako, że moje psy są „specjalnej troski” Macio jest od urodzenia głuchy, a Cukier jest psem po przejściach, zawsze szukam odludnych miejsc. Wypady poza miasto to kolejny stały punkt na naszej liście. każde z tych miejsc to jednak potencjalne miejsca bytowania kleszczy.

Wśród ludzi panuje błędne przekonanie, że ich zwierzaki nie potrzebują ochrony przed kleszczami, ponieważ nie jeżdżą do lasów. Jednak kleszcze są nawet w miejskich parkach i na trawnikach. Za bardzo kocham swoje psy, żeby ryzykować ich zdrowie.

Babeszjoza czyli choroba odkleszczowa zwierząt, zwana jest również piroplazmozą. 

Do zakażenia dochodzi, gdy kleszcz-nosiciel ukąsi psa i zostanie w jego skórze przez dłuższą chwilę (minimum dobę). Wraz z śliną kleszcza, pierwotniaki z rodzaju Babesia przedostaną się do krwi zwierzęcia i przenikną do czerwonych krwinek, gdzie zaczną się namnażać. Kiedy układ odpornościowy rozpozna zagrożenie, spróbuje zniszczyć pasożyta – wraz z nim usunie niestety czerwone krwinki,  co u psa oznaczać będzie niedokrwistość, a nawet ciężki stan zapalny różnych narządów, m.in. wątroby, nerek, oka czy układu oddechowego i nerwowego. Zakażony pies może zarazić drugiego poprzez ugryzienie lub przetoczenie krwi, jak również ciężarna suka może zarazić szczenięta. 

Jakie zatem objawy powinny nas zaniepokoić? Pierwszym objawem jest apatia, ospałość, zmiana koloru moczu z żółtego na czerwony, niechęć do jedzenia. Jeśli wiemy, że nasz pies miał styczność z kleszczem, to najwyższy czas udać się do weterynarza by włączyć leczenie i uratować naszego zwierzaka. 

Zazwyczaj okres inkubacji choroby wynosi od 10 do nawet 21 dni. 

Mi jako matce podwójnie zależy na tym by psy nie przynosiły do domu kleszczy, bo jest to również groźne dla ludzi. Teraz weszło mi już w nawyk i pryskam psy przy każdej okazji. Olejek przechowuje w samochodzie, by mieć go pod ręką. Testuje go już trochę czasu i muszę przyznać, że jestem zadowolona. Na chwilę obecną, ani jednego kleszcza! Bardzo istotną sprawą jest to, iż opisywany przeze mnie olejek, jest czymś w rodzaju wspomagania, a nie zabezpieczenia głównego. Mieszkam w Kołobrzegu, jakoś szczególnie mocno nie odczuwam natarczywości tych pajęczaków, ale są i zdarzały się nawet moim psom. Teraz jestem spokojna, że robie naprawdę wszystko by je zabezpieczyć, co więcej jest to metoda dla moich futer w pełni skuteczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *