SFINKSY, żwirek

Żwirek z minerałów Morza martwego, czyli BentySandy.

Czy żwirek dla kota może być ekskluzywny? Ten z pewnością jest. Benty Sandy, to wysokiej jakości, cudownie biały żwirek bentonitowy produkowany z minerałów, wydobywanych w rejonie Morza Czarnego. Jest w 100% naturalny i przyjazny środowisku, a przy tym stworzony z najlepszej jakości bentonitu. Mimo nieregularnych kształtów jest delikatny w dotyku dla mnie, a zatem będzie przyjemny dla kocich łapek. Występuje w opakowaniach po pięć, dziesięć i dwadzieścia litrów. Do testów otrzymałam pięciolitrowe opakowania, jednak ten rozmiar jest dla mnie nieco mały i potrzebuje jeszcze pół kolejnego, by wypełnić kuwetę na optymalnej wysokości. Zbyt mała ilość żwirku spowoduje przywieranie. Moim zdaniem, ten żwirek wyróżnia się na tle innych po pierwsze przepięknym kolorem, a po drugie zapachami. To nie są ledwo wyczuwalne, rozmyte nuty, to są konkretne, nasycone wonie. Obłędny zapach marsylskiego mydełka przypadł do gustu Puszkowi i mi. Cudowny, delikatny, nienachalny zapach, utrzymuje się przez cały czas.

To jednak nie koniec, bo Benty Sandy w swojej ofercie ma nawet zapach pudrowy! Leśny o nucie sosny, a może klasycznie lawendowo lub kojący aloes? Mało? Dla osób, które nie są fanami żwirków zapachowych, Benty Sandy przygotowało opcję bezzapachową. Niezależnie od tego, na który wariant zapachowy zdecydujecie się, każdy z nich będzie bezpyłowy i zbrylający co zdecydowanie ułatwia utrzymanie czystości w kociej toalecie. Dzięki wysokiej chłonności utrzymuje suchość w kuwecie. (Moje spostrzeżenie, jeśli akurat widzicie kota, który załatwia swoje sprawy, dajcie czas żwirkowi na związanie) Jest ekonomiczny w zużyciu, faktycznie wystarcza na długo, a dzięki wykorzystywaniu do jego produkcji naturalnie występujących w przyrodzie skał wapiennych, jest także ekologiczny. To akurat mnie osobiście bardzo cieszy. Przypominam, bo może nie wszyscy wiedzą, ale tego żwirku nie wyrzucamy do toalety! Po pierwsze, to nieekologiczne, a po drugie tak wam się zbryli, że pozostanie już tylko gumowa rękawiczka 😉 Sprawdziłam na sobie hahaha.

Kiedy otworzyłam pierwszy worek, zapach wydał mi się zbyt intensywny dla kota, jednak Puszek nie miał najmniejszych oporów przez skorzystaniem, a nawet zabawą w nim. Moim zdecydowanym faworytem jest oczywiście ten w różowym opakowaniu, czyli dziecięcy puder. Bezapelacyjnie mógłby robić za zapach do sypialni, delikatny, łagodny o minimalnie słodkawej nucie, przywodzi na myśli spokój i ciszę. Cała seria żwirków jest wyjątkowo interesująca, właśnie poprzez tak odmienne od siebie zapachy w połączeniu z mocnym zbrylaniem i przepiękną bielą. Jestem niezwykle wdzięczna, że mogłam je wszystkie poznać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *