TOP FOR DOG

Scan Vet czyli relaksujące kęsy i czyste uszy psa.

Ci, którzy znają historie Cukierka wiedzą, że od bardzo dawna podaje mu przeróżne preparaty wyciszające, relaksujące, oczywiście z różnym skutkiem. W moje ręce trafił Relaxer od Scan Vet i przyznam wam, że na początku miałam z nim pory problem, ponieważ kęsy są spore, a wagowo Cukier powinien dostawać dwa dziennie. Tylko jak je podać skoro ich nie chciał? Z tabletką nie byłoby problemu, zwyczajnie bym ją rozkruszyła i wymieszała z mokrym jedzeniem. Generalnie mogłabym zrobić to samo z kęsem, wcześniej krojąc go na mini kawałeczki, ale ja planowałam stosować kęsy codziennie i taki rodzaj podawania byłby dla mnie nieco uciążliwy. Dlatego, rozważałam nawet rezygnację z pisania recenzji no bo jak mam to zrobić? Na podstawie czego? Postanowiłam jednak dać sobie czas, na kilka dni odpuścić i to zadziałało, nie potrzebnie zachęcałam Cukra do jedzenia, teraz po prostu kładę kęsy przed nim i go zostawiam, a on bez problemu je zjada, ot cała filozofia.

Jak zapewnia producent, ta mieszanka paszowa dla zwierząt ma atrakcyjny smak (mina Cukierka mówi sama za siebie). Szeroka gama zastosowań, bo nie tylko u psów lękowych, ale także, a w naszym przypadku chyba szczególnie u psów nadpobudliwych lub przejawiających inne problemy behawioralne. Odnośnie do podawania, na opakowaniu przeczytacie informację, że przy pojedynczych sytuacjach należy podać kęsy godzinę, dwie przed. Przy długotrwałym stosowaniu należy pamiętać o zmniejszeniu dawki jaką zaleca producent. Preparat zawiera naturalne środki, które wykazują działanie w obrębie ośrodkowego układu nerwowego i uczestniczą w produkcji neuroprzekaźników, np. serotoniny czyli potocznie zwanego „hormonu szczęścia”. Tego typu suplement możecie stosować także wspomagająco przy chorobach wywoływanych lub potęgowanych przez stres, np. przy dermatozach psychogennych.

Z serii Relaxer występuje również syrop, który jest zarówno dla psów jak i kotów. Być może ta forma byłaby dla mnie bardziej odpowiednia, łatwiejsza w podawaniu dla Cukierka. Muszę ją rozważyć, bo efekty stosowania kęsów są zadowalające. To nie jest tak, że Cukier jest już ideałem, a dwa smakołyki dziennie załatwią sprawę, ale zauważyłam u niego nieco głębszy sen, większą cierpliwość, stał się odrobinę spokojniejszy na spacerach. Ktoś mógłby powiedzieć: tylko odrobinę? To w takim razie, to nie działa! Otóż działa moi drodzy. Doskonale znam swojego psa, wiem jakie są jego granice wytrzymałości i widzę zmiany. Oczywiście nie zabiorę go na spacer do miasta czy na deptak, bo to jest dla niego zbyt wiele, a „wkładanie go na siłę” odniesie odwrotny skutek do zamierzonego. Stres u naszego zwierzaka może się objawiać na wiele sposobów, jeśli zauważycie takie u swojego warto pomyśleć o konsultacji z behawiorystą i może wsparciu właśnie takimi kęsami.

  • lęk separacyjny, załatwianie się w domu, niszczenie przedmiotów, ujadanie,
  • nadmierny lęk przed pewnymi sytuacjami,
  • nadpobudliwość, agresja,
  • obniżenie nastroju, zaburzenia snu, depresja,
  • załatwianie się poza kuwetą,
  • znakowanie terenu w domu,
  • nadmierne wylizywanie np. łapek jak w przypadku Cukierka,
  • nieprawidłowe zachowania socjalne, niechęć do zabawy,
  • unikanie ludzi, chęć ukrycia się,
  • konfliktowość.

Cukierek ma właściwie większość z tych objawów, staram się jak mogę poprawić jego i nasz komfort życia. Jeśli i wasz pupil ma podobnie polecam oczywiście pracę nad nim i sobą! Bardzo często to my jesteśmy przyczyną czy zapalnikiem do problemów naszego psiaka. Dlatego warto posłuchać porady kogoś kompetentnego oraz sprobować kęsy. Jednak najważniejszym i chyba przełomowym momentem dla mnie osobiście było, zaakceptowanie tego że mój pies nigdy nie pojedzie ze mną na psie targi, na imprezy czy nawet większe spotkanie. Kocham go takiego jakim jest.

Drugi produkt na jaki się zdecydowałam, to AuriCeum, czyli specjalistyczny płyn do higieny i pielęgnacji uszu dla psów i kotów. Skąd w ogóle pomysł na przetestowanie go? Jak już wiecie mieszkamy nad morzem, nasze miejsca spacerowe to głównie plaża 😉 Tak więc moje psy od szczeniaka pływają. Największym wielbicielem wodnych zabaw jest Macio, niestety od zawsze ma on kłopoty z jednym uchem. Często po pływaniu przechyla łeb na bok i zaczyna trzepać, a samo miejsce staje się wrażliwe na dotyk, dla mnie to znak, że coś zaczyna się dziać. Po tylu latach mam już wprawę, wiem jak czyścić chore ucho i które lekarstwo jest dla niego najlepsze.

AuriCeum ma za zadanie skurczenie i łagodnie oczyszczać uszy oraz przywrócić prawidłową mikroflorę kanału słuchowego. Jest szczególne polecany psom i kotom ze skłonnością do stanów zapalnych zewnętrznego kanału słuchowego na tle bakteryjnym czy grzybiczym. To co zwróciło moją uwagę to miękki, gumowy aplikator. Z powodzeniem możecie dotknąć nią ucha, bez obaw zadrapania czy skrzywdzenia zwierzaka. Ja preferuję metodę przecierania nasączonym wacikiem ucha, możecie dokładnie wyczyścić nadmiar woskowiny, a nawet zneutralizować nieprzyjemny zapach, akurat tutaj nie widzę takiej potrzeby bo uszy to chyba ukochana część ciała mojego Macia 😉 Kocham je wąchać i dla mnie pachną cudownie ;)) Wracają do preparatu, ma on działanie łagodzące powstałe już stany zapalne, wspomaga gojenie się i regenerację oraz działa antyseptycznie. W przypadku Macia, kiedy te zapalenie jest właściwie powtarzające się, to ważne by wdrożyć na stałe taką pielęgnację co wzmocni i zapobiegnie kolejnej chorobie. Dlatego myślę, że Macio jest idealnym pieskiem do stosowania AuriCeum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *