SFINKSY

Ośmiornicę poproszę…

Uprzedzam, będą ochy i achy, ale inaczej się nie da, zresztą zaraz sami zobaczycie. Pamiętacie serwetki, które robiła babcia na szydełku? Przepięknie wykończone obrusy, albo słodkie niemowlęce czapeczki? To mam coś dla Was. LILLY PET SHOP, to zdecydowanie powrót do przeszłości i to, w najlepszym wydaniu. Widzieliście ich plecione legowiska?! Uwielbiam genialną prostotę, nienachalne barwy, niewymuszone wzornictwo. Zdecydowanie jestem wielbicielką klasyki, dlatego oferta Lily Pet Shop odrazu przypadła mi do gustu, koniecznie ją sprawdźcie! Ja zwariowałam, mini awokado albo tyci żółwik. Te produkty śmiało mogą robić za niemowlęce zabawki, są niemożliwie zachwycające. Przemyślane, perfekcyjne w każdym calu. Od razu czuć, że ta marka zrodziła się z miłości. Myślę, że uroku dodaje im fakt, że są wykonane ręcznie, dla mnie produkty powstałe w ten właśnie sposób automatycznie zyskują na wartości. Podziwiam osoby, potrafiące uprawiać ten rodzaj sztuki. To niewątpliwie dar.

W Puszkowe łapki trafiła uwielbiana przez niego ośmiornica, a dokładnie, organiczna zabawka wędka z kocimiętką JELLYFISH. Nie wiem, kto z nas bardziej się cieszył, ale tego dnia moja potrzeba obcowania z pięknem była w pełni zaspokojona. Wykonana ręcznie na szydełku z bawełnianej organicznej włóczki (certyfikat GOTS), w podwarszawskiej pracowni mini ośmiornica. Jej środek skrywa naturalną kocimiętkę i dzwoneczek. Zabawki tego typu, to nie fanaberie. Kot potrzebuje aktywności, a poprzez zabawę wędkom dodatkowo wzmacnia się więź miedzy kotem, a opiekunem. JELLYFISH, to 7 cm ośmiornica w pudrowych kolorach na naturalnym rzemyku i bukowym patyczku.

Jestem w niej bez pamięci zakochana, do tego stopnia, że chowam ją przed młodszą córką 😉 Gdyby coś jej zrobiła, chyba bym się zapłakała 😉 Wieczorami, kiedy już śpi, bawię się z Puszkiem w polowanie na ośmiorniczkę 😉 Trudno określić co najbardziej w niej lubi, bo docenia każdy jej element. Uwielbia bukowy patyczek, być może z uwagi na wymianę zębów, gryzienie go daje mu satysfakcję. Kiedy tylko słyszy dzwoneczek jej oczy robią się ogromne jak księżyc w pełni, wtedy zaczyna się polowanie. Puszek się zniża, przyczaja i następuje skok 😉 Przesłodko to wygląda, w ogóle dla mnie osobiście obserwacja kociej gracji to rozkosz. Jest w tym taka naturalna, pierwotna dzikość. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do Lilly Pet Shop. Jestem ogromnie wdzięczna za możliwość testowania i poznania, mini dzieł sztuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *