smakołyki, TOP FOR DOG

O! Psia kostka…

To była jedna z trudniejszych decyzji z jakimi przyszło mi się zmierzyć jako ambasadorowi TOP for DOG. To żaden wyczyn zaprezentować smakołyk, znanej marki, za którym idzie cały marketing, ale co jeśli ten produkt ma negatywne konotacje? No to juz trzeba mieć odwagę. Czy Syta Micha ją ma? To bardzo ciężkie zadanie, zmienić myślenie innych. Sama na widok kości do żucia pierwsze co pomyślałam to: „prasowane chińskie kości”!? Mimo, że nie należę do osób, które oceniają po wyglądzie, to szczerze wam piszę, że tak właśnie było. Myślę, że każdy gryzak przypominający te trujące chińskie wytwory będzie budził mój strach, a może Syta Micha, to zmieni? Dlatego zanim zapisałam się do testowania, zasypałam producenta pytaniami na temat pochodzenia skór wykorzystywanych w tych gryzakach, jak wygląda proces przygotowania oraz skąd się biorą te kolory? Dopiero gdy uzyskałam odpowiedzi, powiedziałam: dobrze, wezmę je i sprawdzę.

Niedługo po tym przyszła paczka, a w niej kilkanaście uformowanych na kształt kostek, gryzaków. Celowo piszę wam uformowanych, bo to nie są kości, mają jedynie przypominać je wyglądem. Jak więc powstają te cuda? Wykorzystywane skóry są tak zwanym odpadem rzeźniczym, to znaczy, że są odpadem po produkcji żywności dla ludzi, które nie nadają się już do spożycia przez człowieka. Otrzymana w ten sposób skóra jest mielona, a następnie dodawane są do niej dodatki w postaci superfoods, witamin, minerałów i mięsa. Całość jest formowana w kształt kości, które samoistnie się sklejają poprzez naturalnie występujący w skórze kolagen, a na koniec poddawane są procesowi suszenia, który twa mniej więcej trzy tygodnie i gotowe. Cały proces produkcji odbywa się na terenie naszego kraju, co widać na etykiecie (numer weterynaryjny i znaczek produktu UE) Muszę przyznać, że Syta Micha poszalała z ilością gryzaków i mieliśmy kilka, a raczej kilkanaście sowitych uczt. Mam wrażenie, że rozmiarem zostały stworzone dla psów wielkością Macia i Cukierka czyli dziewięciokilogramowych bestii, ale sprawdziłam je również na dużym psie i miał zajęcia na godzinę, więc to bardzo dobry wynik.

Rodzaje kości:

  1. Dla seniora i szczeniaka, ta kość jest wzbogacona o specjalną mieszankę witaminową, skórę dorsza, penisa wołowego, gruszkę i sok z buraka, ( ten gryzak należy do miękkich moim zdaniem),
  2. Dla psów z delikatnym brzuszkiem, a w niej mięso indyka, jabłko, prebiotyki MOS i FOS oraz węgiel aktywny,
  3. Dla niejadków z mięsem królika oraz bananami,
  4. Dla psów z niedoborem błonnika, magnzeu i potasu, a w niej mięso jagnięce, kokos i kiwi,
  5. Dla psów potrzebujących wzmocnienia i odporności, mięso kaczki z malinami czyli naturalną witaminą C,
  6. Zielona kość jest na świeży oddech, znajdziecie w niej dodatek mięsa wołowego, mięte, zielona herbatę i sprawce koloru czyli chlorofilinę,
  7. Zdrowe i mocne stawy, to mięso wołowe, konopie, glukozamina oraz chondroityna,
  8. Piękna i lśniąca sierść, to moim zdaniem miękka kość. Jej nadzienie oparte jest o mięso łososia, siemię lniane, marchewkę oraz skórę łososia. (moim zdaniem będzie super dla staruszka lub pieseła z niepełnym uzębieniem, to drugi wariant kości miękkiej według mnie)
  9. Kość z jeleniem i morelami, czyli źródło potasu.

Jeśli udało mi się rozwiać wasze wątpliwości co do pochodzenia i jakości funkcyjnych kości do żucia, to możemy przejść do części w której napiszę po co w ogóle dawać psom gryzaki. Jeśli mamy na pokładzie szczeniaka, to szukamy dla niego różnego rodzaju gryzaków, by mógł się na nich wyładować. Oczywiście przynoszą one im też ulgę przy wymianie uzębienia. Zauważyliście jak szybko po tym zasypiają? Po prostu padają ze zmęczenia i właśnie po to są potrzebne naszym psom kości od sytej michy. Nie każdy ma możliwość zabierać psa na spacer w którym oprócz wybiegania spełni swoją powinność i będzie węszył, co totalnie wyczerpie jego baterie. Dziś już wiemy, że zadowolony pies do zmęczony pies i nie mam tutaj na myśli dużego ogrodu i psa pozostawionego samego sobie. Oczywistym będzie, że taki pies będzie kopał dziury, gryzł drzewka czy co tam mu jeszcze do tej futrzastej głowy przyjdzie i nie robi tego po złości, a z nudów. Nawet godzinny spacer w nowym miejscu, zaspokoi naturalną potrzebę psa jaką jest węszenie. Nowe miejsce to nowe zapachy, nowe doznania, coś co nasze psy kochają. Tylko co jeśli nie mamy możliwości by zabrać psa na taki spacer, pada deszcz lub zwyczajnie nam się nie chce? Są inne sposoby na ”zmęczenie” psa. Jednym z nich są właśnie gryzaki, to one realizują naturalną potrzebę memłania i gryzienia. Moja uwaga, nigdy nie zostawiajcie psa samego z gryzakiem, czyli podanie go i wyjście do pracy nie jest dobrym rozwiązaniem. Mimo, że zaobserwowałam jak moje psy zjadają te gryzaki, zawsze uczono mnie by mieć psa na oku. Tego typu gryzaki czyli mocne, są szczególnie polecane psim nerwusom. Proces gryzienia idealnie rozładowuje nagromadzone napięcie. Podsumowując jestem całkowicie na tak jeśli chodzi o kości od Sytej Michy i mam nadzieję, że was również przekonałam. Na wszystko z Sytej Michy mam dla was 10% rabatu, hasło cukier_10.

1 thought on “O! Psia kostka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *